Marketing wirusowy
Nazwa „marketing wirusowy” (ang. viral marketing) jest bardzo trafnym określeniem działań, które się do niego zaliczają. Działania te polegają na wypuszczeniu do sieci „wirusa”, który następnie będzie zarażał „żywe organizmy”. „Wirusem” może być coś co człowiek będzie chciał pokazać drugiemu człowiekowi, np. śmieszny filmik, komiks, obrazek, czy też nagranie wideo, na którym ktoś uwiecznił coś niewiarygodnego. „Żywymi organizmami” są oczywiście ludzie, którzy pokazują sobie czy też przesyłają wspomniane filmiki, a więc rozprzestrzeniają „wirusa”. Idealna reklama powinna trafiać do jak największej liczby odbiorców, a koszt jej wykonania oraz dystrybucji powinien być jak najmniejszy.
Utworzenie kampanii marketingowej opierającej się na marketingu wirusowym jest niezwykle trudne, pomimo tego istnieje szereg agencji interaktywnych, które posiadają w swej ofercie usługi z zakresu viral marketingu. Z drugiej strony jest to działanie ryzykowne, ponieważ internauci, którzy odkryją, że „wirus” jest sztucznie wytworzony mogą się zniechęcić do marki, a nawet nagłośnić ten fakt, czyli można wtedy uzyskać efekt zupełnie odwrotny do zamierzonego. Takie usługi należy powierzać wyłączni profesjonalnym agencjom marketingowym.
Istnieje wiele przykładów udanych kampanii marketingowych opartych na marketingu wirusowym. Jedną z nich była kampania „Evolution” przygotowana przez kanadyjską agencję interaktywną „Ogilvy&Mather” dla marki Dove, która należy do firmy Unilever – producenta kosmetyków. Motywem przewodnim całej kampanii było hasło „prawdziwe piękno”. Punktem kulminacyjnym kampanii było umieszczenie w serwisie Youtube dwuminutowego filmu. Przedstawia on zwyczajną kobietę, która zostaje poddana kolejnym zabiegom: kosmetycznym, fryzjerskim, a na koniec jej zdjęcie zostaje poddane obróbce graficznej. Oczywiście zmiana wyglądu jest diametralna. Tak przygotowane zdjęcie trafia na billboardy. Film wyświetlono 10 mln razy – co skutecznie przyczyniło się do sukcesu całej kampanii.
Grzegorz Getka
